Pytanie tytułowe – z powodu jego pozornej absurdalności - może oburzyć całą, postępową część Rabów systemu państwa prawa, rozsiadłego „nad Wisłą”, skutkiem inwazji sowieckiej z roku 1944, a od ponad dwudziestolecia, uchodzącego za – ponoć – demokratyczne.
Aby nie rozwlekać tematu na wątki poboczne, przejdę od razu do przypomnienia starej i już zaśniedziałej, bo mającej grubo ponad rok (ze stycznia 2012) wypowiedzi Pana, który odebrawszy wykształcenie generalskie w najbardziej miłującej Wolność Polaków stolicy świata, jaką była, jest i będzie Moskwa, zagroził był - ponoć wolnym Obywatelom Rzeczpospolitej Polskiej - wprowadzeniem stanu wyjątkowego na wypadek, gdyby podjęli Oni jakiekolwiek działania niemiłe porządkowi publicznemu, (co jest zwykłym eufemizmem dla ochrony interesów „kliki trzymającej władzę”).
Czytelnikom, którzy – na Ich szczęście – nie doznali dobrodziejstw stanu wojennego, wprowadzonego przez umiłowanego przez niektórych „narodowców” patrona TP. Grunwald wyjaśniam, iż na mocy „jego surowych praw” aresztowano i więziono bezterminowo wszystkie Osoby, jakie podpadły ówczesnej klice, trzymającej władzę w PRL.
Ponieważ stan wojenny niczym – oprócz nazwy – nie różni się od wyjątkowego, obietnica powyżej przytoczona oznacza, iż w interesie dzisiejszego porządku publicznego…, kolejne sowieckie generały, znów będą aresztować i więzić Obywateli według własnego widzimisię, i to na "ruski miesiąc".
W tej, drażliwej kwestii samowoli władzy, warto rozejrzeć się w prawodawstwie innych państw, „stojących na gruncie prawa”, jak dla przykładu Anglia, gdzie w roku 1628 parlament uchwalił, a Król zatwierdził, iż:
„Żadna Osoba cywilna nie może być aresztowana na podstawie prawa wojennego”.
Powyższe sformułowanie nie oznacza nic innego niż to, że Anglicy są Obywatelami wolnymi i chronionymi od ekscesów władzy państwowej.
Natomiast w warunkach demokratycznego państwa prawa, za jakie uchodzić chce Rzeczpospolita Polska, jej Obywatele traktowani są jak Raby, którego to określenia użyłem w pierwszym akapicie celowo, gdyż Niewolnik - w starożytności - posiadał znacznie więcej praw, w tym do wyzwolenia, a nawet i własność.
Jeżeli dodać do tego niewolę kredytową i podatkową oraz rozmaite przymusy, jak szkolny, czy monopole, wraz z przymusową opieką zdrowotną, i całą plejadą przymusów pośrednich (VAT, akcyzy, etc.), wraz z państwową „polityką zatrudnienia” dla swoich, to okazuje się, iż nawet określenie "Rab", jest zbyt pieszczotliwe i mocno "na wyrost"...
Poziom zniewolenia w państwie o nazwie Rzeczpospolita Polska przerósł – zdaniem Myśli konserwatywnej – zniewolenie systemem PRL-u, gdyż odebrał on Obywatelom możliwość obrony, np. w postaci bojkotu państwowych środków produkcji. Dodatkowym czynnikiem rozbrajającym w zarodku ewentualne ruchy protestu obywatelskiego, jest „udzielenie” pozornej własności, opartej tylko o „zdolność kredytową”, czyli zaledwie na podstawie zaświadczenia o krótkoterminowym kontrakcje na pracę najemną, której groźba utraty (a wraz z nią wypowiedzenie umów kredytowych „własności” mieszkania, domu, samochodu, etc.) skutecznie tłumi wszelkie odruchy buntu, przeciwko nadużyciom władzy.
Z powodu wyłożonego powyżej, doradzam wszystkim Osobom snującym marzenia o powrocie do Polskości, a zwłaszcza już o tym, że władza "leży na ulicy", aby rozejrzały się wpierw wokół Siebie i uświadomiły, w jak głębokiej niewoli się znajdują… a może nawet, otrzeźwiawszy... wyciągnęły jakieś wnioski... jak rozerwać ten pierścień zależności i zniewolenia, bez czego wszelkie rozmowy o Polsce, będą zwykłym bajaniem.
Ceterum censeo Conventum esse delendum |