Z przykrościa dowiedziałem się z Netu, iż zmarł pan Robert Leszczyński, kompletne przeciwieństwo Konserwatysty, lecz - i to właśnie napawa Mnie smutkiem - Osoba młoda, która zmarła w tym samym wieku i w takich samych okolicznościach, co umierał Konserwatysta, i to równo dziesięć lat temu.
Na poczatku kwietnia, roku 2005, po kilku tygodniach słabowania, zapadłem w śpiączkę, która okazała się efektem nigdy wcześniej nie zdiagnozowanej cukrzycy.
Poziom cukru w Mojej krwi wynosił 2000mg/dl i był trzykrotnie śmiertelny:

Jedynym, pozytywnym sformułowaniem, jakie - po latach - odnajduję w tym wypisie ze szpitala, jest ten: "Stan chorego stopniowo poprawił się", a czego nie doświadczył zmarły dzisiaj, Mój Bliźni...
Celem tego wpisu jest uświadomienie niewidzialnego i bezbolesnego zagrożenia, które coraz częściej występuje, jako choroba czysto cywilizacyjna, wywołana postępem technologicznym, poprzez który występuje nadpodaż cukru buraczanego oraz podobnych produktów w diecie Człowieka Współczesnego.
Jest Konserwatyście niezmiernie przykro, iż choroba ta zabiera z tego świata Osoby młode i "pełne życia", jak pan Robert Leszczyński, którego - jak już nadmieniłem we wstępie - nie chciałbym ani poznać, ani jego towarzystwa "zażywać".
RIP [*] [*] [*]
zasmucony MStS |