Lekcje historii, a zwłaszcza o stosunkach polsko-rosyjskich, na przestrzeni ostatnich czterystu lat, które w szkolnictwie podstawowym i średnim ery jawnego komunizmu (czytaj: podległości Polski od Rosji sowieckiej, w ramach RWPG i Układu Warszawskiego), pobierał Konserwatysta - dźwigający (z wyraźnym wstrętem) tornistry bezpłatnych podręczników szkolnych – opierały się na kilku frazesach, z uwagi na trudność pogodzenia imperialnych działań caratu ze szczęściem opieki związku sowieckiego.
Lekcje te, już na średnim etapie szkolnictwa zawodowego (Konserwatysta został wyrzucony za rozróby, ekscesy alkoholowe i bijatyki (!) z 4. klasy Technikum Budowlanego Nr. 1 w Warszawie, więc kończył edukację maturalną w olsztyńskiej budowlance), przybierały czasem formę katuszy, gdy Pani „od polskiego” kazała wkuwać „Odę do młodości” masona, ż… i Litwina, niejakiego Adama Mickiewicza, którą Konserwatysta, odczuwający wstręt do każdego przymusu, a wywołany „do tablicy” wyrecytował w następujący sposób:
Bez serc
Bez Ducha,
Bez kości…
Pani Profesor,
Nie znam
„Ody do Młodości”…
…i – O dziwo! – nie dostał oceny niedostatecznej, jak większość „klasy”, która „odpytywana” na okoliczność znajomości tego Utworu, mruczała coś „pod nosem” i kasowała przydziałową „dwóję”, bez protestu.
Brak dość śmiesznych ataków na Konserwatystę, „czynionych z pozycji” Towarzystwa Patriotycznego Grunwald, które i na Polakach „trzyma” swoją, etatową propagandzistkę, (operującą zaledwie kilkoma słowami, które można wyliczyć na mniejszej części palców jednej dłoni, a więc: szabesgoj i mason), skłania Konserwatystę do odsłonięcia jednej z zakrytych kart historii stosunków polsko-rosyjskich, których „uroki”, a zwłaszcza jako „chroniące od Niemca”, owa propagandzistka roztacza, namiętnie tutej i na innych portalach.
TP. Grunwald należy do zdecydowanych „ulubieńców”, Patriotów i Prawdziwych Polaków „pokroju” Wojciecha Jaruzelskiego, a więc – co piszę z całą odpowiedzialnością – jest dla Konserwatysty jaczejką targowicką, stręczącą Polsce i Polakom uroki chanatu moskiewskiego, jako dobrotliwego mecenasa i opiekuna, stawiającym ją na przeciwnym biegunie dopuszczalnych – w dyskusji - opcji politycznych.
Czytelnik nie interesujący się głębiej historią, zna – zapewne – postać cara Aleksandra I, który miał czelność nazwać się królem polskim i naobiecywał Polakom „złote góry” (niczym propagandzistka TP. Grunwald), a skończył, jako zwykły, „ruski” despota i ciemiężyciel.
Postać Aleksandra I nie jest Konserwatyście miła, wręcz przeciwnie, lecz Prawda historyczna wymaga ujawnienia kulis Jego działań, na których tle wypada On jako Osoba dla Polaków zasłużona, powołaniem Królestwa Polskiego, jako quasi podmiotowego składnika imperium rosyjskiego, a nie wcielenia Polski, jako guberni „zachodniej”.
Powyższe oznacza nic innego, jak tylko ujawnienie faktów, iż w Moskwie (stanowiącej stałą opozycję polityczną, dla władzy stołecznego Petersburga) knuto przeciwko Aleksandrowi spiski, celem Jego obalenia – co samo w sobie byłoby dla Polaków zjawiskiem pozytywnym, gdyby nie ich cele ostateczne, o których poniżej.
Zawiązany przez generała-adiutanta carskiego Aleksandra Orłowa, przy wybitnej pomocy hr. Dymitriewa-Mamonowa, w roku 1816 tajny Zakon Rycerzy Krzyża Rosyjskiego, zmierzał do:
„…zupełnego wywrócenia caratu i przekształcenia Rosyi na rodzaj republiki oligarchicznej, rządzonej przez Senat i zasiadających w nim w pierwszym rzędzie dwustu dziedzicznych parów- magnatów rosyjskich. Jeden z najpierwszych punktów tego projektu zapowiadał »bezwarunkowe i wieczyste zniszczenie (źstreblenje) imienia Polski i Królestwa Polskiego oraz obrócenia całej Polski, zarówno pruskiej, jako też austryackiej, na gubernie rosyjskie«; inny stanowił »bezwarunkowe zwalenie, a jeśli można, śmierć cudzoziemców, zajmujących stanowiska państwowe«; inne jeszcze mówiły o »przyłączeniu Węgier, Serbii i wszystkich narodów słowiańskich do Rosyi«, o »wygnaniu Turków z Europy i przywróceniu republik greckich pod protektoratem rosyjskim«; inne, bardzo liberalne, zawierały »zniesienie poddaństwa«, »,wolność prasy«, - "wszystko to oparte na supopozycyi uprzedniego \wielkiego zamachu stanu, który skończyłby raz na zawsze z monarchią i domem panującym a zostałby uskuteczniony właśnie przez ów Zakon Rycerzy Krzyża Rosyjskiego, powołany w następstwie do dominującego w państwie stanowiska, do objęcia na własność fundacyjną »dóbr, ziem i fortec na podobieństwo '"Teutońskiego i Templaryuszów«, a pod »błogosławieństwem Soboru patryarchów greckich i metropolitów grekorosyjskich«.
Powyższy cytat, z obszernego i doskonale udokumentowanego dzieła Szymona Askenazego pt. „Walerian Łukasiński”, dedykuję wszystkim Czytelnikom, zasłuchanym w patriotyczne gruchania, dobiegające ze strony TP. Grunwald, jako Memento, zwłaszcza w sytuacji, iż wiele z elementów cytowanych zamierzeń, realizowane jest przez obecne władze polityczne Federacji.
Na tle polityki rosyjskiej i niemieckiej, od lat prowadzonej konsekwentnie i w dawno wyznaczonym celu, „dryfowanie” kadłubka pojałtańskiego Polski, „pod zarządem” prawie samych historyków (ppp. Premier, Prezydent, Doradcy), którzy o takich niuansach powinni się byli – teoretycznie – uczyć, nabiera cech przestępczych, nawet wobec „dzisiejszej konstytucji”…
Ale to już „inna bajka”…, nie na te czasy i nie na ten "wymiar sprawiedliwości"...
Ceterum censeo Conventum esse delendum
|